Narcyza Żmichowska

Na drugim roku moich studiów tematem obu semestrów historii literatury był romantyzm. Standardowo pisało się pracę zaliczeniową. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy dostałam kartkę z szesnastoma tematami i mój wzrok padł na nazwisko „Narcyza Żmichowska”. Poczułam ogromny wstrząs, mimo, że to nazwisko absolutnie nic mi nie mówiło, nie miałam żadnej wiedzy na jej temat, ale poczułam prąd w kręgosłupie, jakiś rodzaj przeczucia, że oto mój los został przypieczętowany. Było to niewytłumaczalne i przemożne.

zmichowskanarcyza1819

Napisawszy tę pracę pozostałam na kilka lat z Narcyzą w zakamarkach mojej duszy, a kiedy udałam się na seminarium magisterskie łączące tematykę wschodoznawczą z romantyzmem i jego obrzeżami, byłam pewna, że oto czeka mnie powrót do niej, na co czekałam z wielką ulgą i utajoną pasją. W ten sposób powstało może 60 stron pracy o niej, jej poglądach na sprawę kobiecą, religię i „nauczanie panien”. Przez dwa lata żyłam tak doszczętnie Jej życiem, że śniło mi się towarzystwo, w którym się obracała, śniły mi się sceny z Jej życia, spotkania w salonach, kamienicy w Warszawie na Miodowej – wszystko to było dla mnie bardziej realne, niż codzienne, dość monotonne życie.

Czytałam namiętnie wszystko, co pisała i co o niej pisano. Próbka pamiętnika była bardzo starannie autoocenzurowana, natomiast w listach Narcyzy po prostu tonęłam, siedziałam w czytelniach, zbiorach specjalnych, obecna ciałem, a duchem w zupełnie innej przestrzeni i innym czasie, i to było piękniejsze, niż potrafię opisać słowami. Żyłam tym najgłębiej, jak byłam w stanie, po czym pojawiła się depresja. Nie byłam w stanie przelać na papier wszystkiego, co wiedziałam, nie umiałam Jej oddać sprawiedliwości, czułam się, jakbym ją zawiodła.

Dopiero po kilku latach zrozumiałam, że Narcyza całe swoje życie, a w każdym razie od dziewiątego roku życia cierpiała na nawracającą depresję. Można powiedzieć, że w tym czasie zadziałałam jak igła gramofonu i dopasowałam się do żłobień jej życiorysu, intensywnie będąc gdzie indziej i pragnąc tam trafić. Nie zabrzmi to może szczególnie zdrowo, ale jest dla mnie do dzisiaj wyjątkową inspiracją, odczuwam ją jako kogoś niemal obecnego, jak krewną, która żyła dawno temu. Tak mi blisko do jej sposobu myślenia, do jej wrażliwości, do kompleksów i żalów nad własną fizyczną brzydotą i intelektualną niemocą. Jednak była ona pełna tak cudownych właściwości, a jej wrażliwość tak niesamowita, że przeżyła te wieki, które nas dzielą.

Kiedy poczuję namiętność do jakiegoś tematu,  pochłania mnie ona bez granic. Narcyza była chyba moją największą identyfikowalną pasją. Gdybym mogła przenieść się w czasie, chciałabym być jedną z jej adeptek.

mergina

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s