Lwica

babciaiasia

Moja babcia. W tym określeniu więcej jest mnie niż kobiety, o której mowa. Niestety bardzo trudno jest poznać kogoś, kto ma o sześćdziesiąt pięć lat więcej doświadczeń, a na dodatek jest matką twojego ojca. Niemniej spróbowałam dowiedzieć się, kim jest Janina Antonik z domu Lew. A zaiste to panieńskie nazwisko doskonale do niej pasuje.

Janina urodziła się 8 lipca 1923 roku. Pięć lat po skończeniu jednej wojny i szesnaście przed rozpoczęciem kolejnej, dwa miesiące przed planowanym terminem porodu. Formalnie należy do pokolenia Kolumbów, ale prywatnie nie sądzi, by dane jej było odkryć jakieś nowe światy albo zasłużyć się dla Polski. Większość życia Janiny upłynęła na opiekowaniu się innymi. W różnej formie, zarobkowo lub ze względów rodzinnych.

Jej historię chciałabym opowiedzieć w impresyjnej formie, bardziej jako zbiór pojedynczych wspomnień niż biografię. W ciągu dwudziestu lat wspólnego mieszkania słyszałam te historie wielokrotnie, niektóre znam na pamięć, wszystkie mają dla mnie znaczenie sentymentalne. Długo zastanawiałam się, jaką formę powinien przybrać niniejszy tekst, jednak im dłużej myślałam, tym bardziej naturalna wydała mi się forma krótkich impresji. Wszystkie te historie wyryły się w sercu i pamięci mojej babci, składając się na mozaikę wspomnień z dość długiego okresu życia. Myślę, że każda z nich przekazuje część prawdy o skomplikowanym życiu Janiny Antonik – mojej babci.

Mama

Rok 1929, noc sylwestrowa. Mała, drewniana chata na zaśnieżonym Podkarpaciu. Helena, mama Janiny, piecze ciasto, w całym domu unosi się drożdżowy zapach. Nagle dostaje krwotoku, pomoc nie przychodzi na czas, Helena umiera, zostawiając męża i dwójkę małych dzieci. W krótkim czasie wdowiec Wojciech wiąże życie swoje i dzieci z inną kobietą. Tak oto siedmioletnia Jania razem z trzyletnim bratem Józiem zostają pod opieką macochy, która zdaje się być żywcem wyjęta z bajki o Kopciuszku.

Życie

Rok 1941, Kraczkowa na Podkarpaciu. Niemcy gromadzą mieszkańców okolicznych wiosek w szkole, by następnie wywieźć ich na roboty w głąb Rzeszy. Janka jest jedną z osób, które zostają siłą zapędzone do szkolnego budynku. Udaje się jej uciec przez okno, jednak gdy biegnie przez pole pszenicy, strzela do Niej niemiecki żołnierz. Na szczęście chybił, jednak nastoletnia Janka upada między zboże, zaś Niemiec wraca do szkoły, myśląc, że jego ofiara nie żyje. Z pobliskiego domu wybiegają gospodarze, biorą nieprzytomną Jankę na ręce i zanoszą pod swój dach. Następnego dnia do drzwi puka Niemiec (ten sam, który próbował zastrzelić dziewczynę), szukając Janki, która przerażona chowa się pod kołdrę i wstrzymuje oddech. Gospodarze dają mu kosz mięsiwa i warzyw, ten przyjmując swoistą łapówkę, krzyczy w stronę łóżka Janki: No widzisz, tyle jest warte Twoje życie!

babcia_Asi2

Maryjka

Młoda Janka mieszka razem z ojcem, bratem, macochą i dziadkiem w małej, wiejskiej chałupce w Cierpiszu. Pewnego dnia wszyscy idą pracować w pole, w domu zostaje tylko Janka, która ma doglądać gospodarstwa. Do drzwi puka obnośny handlarz, sprzedaje święte figurki. Janię szczególnie zachwyca drewniana Matka Boska w pięknej, niebieskiej szacie. Kupuje ją od handlarza w zamian za garniec pszenicy i chowa głęboko w kufrze, pod wszystkimi ubraniami. Niestety dowiaduje się o tym jej brat, który nieco wcześmiej wraca z pola. Donosi o całej sprawie ojcu i macosze. Ojciec dogania handlarza, odbiera garniec pszenicy i oddaje figurkę. Janka dostaje solidne lanie, macocha trzyma mocno dziewczynę, a ojciec odmierza pasem razy.

Nazwisko

To było wielkie wesele, brała w nim udział cała wieś. Młodą parą byli Janina i Alojzy. Jakiś czas później umiera matka i siostra Alojzego, który wpada w rozpacz, gdy się o tym dowiaduje. W szale rozpaczy bije swoją żonę aż do nieprzytomności. Janina, która na dodatek jest w ciąży, ucieka do swojego rodzinnego domu. Niestety jej ojciec już nie żyje, w domu zastaje jedynie macochę, która odmawia jej schronienia. Zrozpaczona Janka idzie na piechotę do oddalonego o dwadzieścia kilometrów Łańcuta. Tam udaje się do kościoła i modli się przed Matką Boską o jakieś rozwiązanie w tak trudnej sytuacji. Kilka ławek za nią siedzi młode, nauczycielskie małżeństwo, które widząc zapłakaną, młodą dziewczynę w ciąży, oferuje jej mieszkanie i pracę w ich domu. Janina korzysta z tej propozycji, ale jednocześnie chce przerwać ciążę, gdyż nie ma warunków aby wychować ewentualne dziecko. Miejscowy lekarz odmawia jej, twierdząc: jest Pani w najlepszym wieku do rodzenia dzieci. Kilka miesięcy później Janina znajduje się na oddziale porodowym pobliskiego szpitala. Poród wydłuża się, w szpitalu nie ma prądu, lekarze nie informują Janiny o niczym. W końcu, po kilkugodzinnym porodzie, Janina rodzi dziewczynkę, która dziedziczy po swojej babci chorobę i w krótkim czasie, na skutek krwotoku, umiera. Janina nie zobaczyła nigdy swojej córki, wie jedynie, że zakonnice prowadzące szpital nadały jej imię Marysia i że pochowały ją w wolnej kwaterze, przy pewnej staruszce. Niestety nie wie, pod jakim nazwiskiem ani w którym dokładnie miejscu. O swoim wyjściu ze szpitala mówi jedynie: wyszłam i poszłam przed siebie. Wydarzenia te zostały wyparte na tyle, że kiedy pytam o nazwisko Alojzego, Janina nie potrafi go sobie przypomnieć.

O Nowej to Hucie są słowa…

Lata powojenne, Janina ma ponad dwadzieścia lat. Za sobą sześć lat szkoły podstawowej, kilka lat pracy w różnych zawodach, nieudane małżeństwo i stratę dziecka. Będąc w Rzeszowie, kupuje gazetę, w której jest zamieszczone ogłoszenie o naborze pracowników do Nowej Huty. Janina pakuje niewielki dobytek, zabiera gazetę z ogłoszeniem i wyrusza do Krakowa. Na dworcu spotyka mężczyznę w średnim wieku, który dowiadując się, po co przyjechała, proponuje kawę i podwiezienie do Nowej Huty. Janina korzysta z propozycji, niestety na miejscu dowiaduje się, że nie ma już żadnego wolnego stanowiska. W tym momencie do biura wkracza ów tajemniczy mężczyzna, który okazuje się być kierownikiem tamtejszego hotelu i wstawia się za Janką. Dzięki temu Janina otrzymuje zatrudnienie jako sprzątaczka oraz zakwaterowanie w Mogile. Ważnym przeżyciem jest publiczna pochwała jej pracy z ust kierownictwa hotelu. W Nowej Hucie Janka mieszkała przez pięć lat.

Św. Antoni

W Nowej Hucie babcia poznaje Władka Antonika – swojego przyszłego męża. Razem przeprowadzają się do Lubaczowa, w rodzinne strony Władysława, a następnie do Wrocławia, gdzie żyją kilka lat i gdzie rodzi się Antoś – mój tata. Ten poród również nie należał do najłatwiejszych, Janina prawie umiera na sali porodowej, modli się do św. Antoniego o cud. Najwidoczniej święty był bardzo skuteczny, gdyż Janina poród przeżyła, dziecko urodziło się całe i zdrowe, a na pamiątkę tych trudnych przeżyć niemowlę dostaje na imię Antoni.

Dobra okazja

Razem z Władysławem Janina przeprowadza się do Cierpisza. Wychowują wspólnego syna Antka oraz dwie córki Władysława z poprzedniego małżeństwa – Teresę i Halinę. Tym samym historia życia Janiny zatacza dziwny krąg – wychowana przez macochę, sama się nią staje. Opiekuje się dziećmi męża, ale nie potrafi ich pokochać jak własnych. Antek na zawsze pozostaje jej ukochanym synem. Z Władysławem Janina ma jedynie ślub cywilny, bardzo przeżywa to, że nie może chodzić do spowiedzi ani komunii. Wielokrotnie chciała się z mężem rozejść, ale nie było ku temu dobrej okazji.

Łzy

Nowy Rok 1987, Władek wraca z suto zakrapianego Sylwestra i wpada pod samochód. Wypadek okazuje się śmiertelny. Janina zostaje sama z trójką dorosłych już dzieci. Wspomina, że w tym czasie była bardzo biedna, nie miała nawet płaszcza, żeby pójść na pogrzeb. Sąsiadka daje jej swój zielony płaszcz (który do dzisiaj wisi w szafie), inne kobiety w kościele szepczą: Ale się wystroiła!.Janina wszystko to słyszy i płacząc po śmierci męża, mówi: trochę też łez wylałam nad sobą. Po śmierci Władysława tylko Antek mieszka z Janiną, Teresa pracuje i mieszka w Rzeszowie, Halina zaś w Lubaczowie. Janina w końcu może przyjąć komunię.

Duma

Rok 2010, Janina zostaje zaproszona na Dzień Seniora w miejscowym Domu Kultury. Okazuje się, że jest najstarszą żyjącą mieszkanką Cierpisza i sam wójt składa jej z tej okazji życzenia. Janina jest bardzo dumna i wzruszona, chwilę tę będzie wspominać jeszcze bardzo długo.

babcia_Asi1

W międzyczasie Janina pracowała w szpitalu gruźliczym, pasła krowy, była służącą, woźną w szkole, opiekowała się niepełnosprawną Madzią, wychowała trójkę dzieci i jedną wnuczkę. Najbardziej lubiła nosić bluzki w kwiaty, kręcić włosy na papierowych papilotach i przyszywać guziki. Lubiła czytać, uczyć się na pamięć wierszy, nie lubiła matematyki. Często zbierała grzyby, zwłaszcza opieńki, gotowała przetwory i zupy. Janina lubi kontakt z ludźmi, chociaż nie jest zbyt ufna. Do dzisiaj bardzo lubi śpiewać, chociaż z wiekiem nabrała nieśmiałości. Dla mnie Janina zawsze będzie babcią. Nie miałam innej, więc nie było potrzeby nazywania jej „babcią Janiną”, gdyż określenie „babcia” stało się Jej imieniem. Całe moje dzieciństwo jest z nią związane, ale pamiętam zwłaszcza kilka chwil.

W chowanego

Mam jakieś pięć lat, bawię się w chowanego z babcią. Myślę, że jestem bardzo sprytna, bo chowam się za wiszącym na sznurku prześcieradłem. Nie podejrzewam, że babcia może zauważyć moje stopy, które oczywiście ewidentnie wystają zza powieszonego prania. Babcia ze śmiechem odnajduje mnie w kryjówce.

Biały ser

Wszystkich Świętych, lata 90 XX wieku. Razem z rodzicami i babcią jadę na cmentarz w Chmielniku. Jest mi bardzo zimno i jestem głodna. Babcia, w konspiracji przed rodzicami, daje mi do zjedzenia kanapkę z białym serem. Obie wiemy, że gdyby zauważyli, że jem na cmentarzu, byliby bardzo źli. Dlatego, kiedy ja jem, babcia odciąga ich uwagę. Później obie spacerujemy za rękę alejkami , z identycznymi, szelmowskimi uśmiechami.

Konfitura z róży

W czasie wakacji, przez kilka lat, razem chodzimy zbierać owoce dzikiej róży. Później siadamy w kuchni, odcinamy nożyczkami białą część płatka i wyrzucamy. Gdybyśmy tego nie zrobiły, konfitura byłaby gorzka. Później mieszamy płatki z cukrem i cytryną, gotujemy w wielkim garze, a następnie przekładamy do niewielkich słoiczków. Musi wystarczyć na całą zimę.

Powrót

Chodzę do postawówki, mam wielki i ciężki tornister. Codziennie, po powrocie, już z daleka widzę babcię siedzącą na progu jej drewnianego domu. Zrzucam plecak i siadam obok niej. Rozmawiamy o tym, jak nam minął dzień, babcia częstuje mnie lipową herbatką na zdrowotność. Czasami nic nie mówimy.

Nocne opowieści

Często nocuję u babci. Leżymy razem w drewnianym łóżku i opowiadamy sobie historie. Najczęściej to babcia opowiada, a ja słucham. Większość znam na pamięć, ale bardzo lubię słuchać jej głosu w ciemności. Rano babcia zawsze wstaje wcześniej, na stole czekają na mnie kanapki z masłem i pomidorem. Przesolone, bo babcia lubi konkretny smak.

Kiedy przyjedziesz?

Jestem studentką, co jakiś czas wracam do rodzinnego domu. Babcia zawsze czeka na mnie, wygląda przez okno, kiedy tylko wychodzę, zawsze pyta, kiedy znowu przyjadę. Babcia porównuje swoją dłoń z moją. Patrzy z niedowierzaniem na to, jak podobne, niewielkie dłonie mogą być tak różne. Moje gładkie i miękkie, jej spracowane i twarde. Po tym wyciąga czekoladkę i częstuje mnie, mówiąc, że nie trzeba się za bardzo przejmować życiem. Kiedy mówię Jej, że ma już osiemdziesiąt siedem lat, babcia z pełną powagą poprawia mnie: osiemdziesiąt sześć i pół!.

W tym roku Janina Antonik skończy dziewięćdziesiąt lat. Kiedy jej to powiedziałam, uśmiechnęła się z niedowierzaniem, bo przecież nie myślała, że przeżyje narodziny własnego syna, a co dopiero, że będzie rozmawiać z dorosłą wnuczką. Mimo bardzo trudnego życia Janina ma w sobie dużo optymizmu, nie poddaje się trudnościom, ale jest też dość szorstka w obyciu. Mieszka w tym samym domu od kilkudziesięciu lat. Obecnie dzieli go z kilkoma kotami, których podobno nie lubi, ale  oddaje im jedną czwartą każdego posiłku. Tuż obok mieszka jej syn Antoni z żoną Marią – moi rodzice, ale babcia nie chce się do nich przeprowadzić, bo starych drzew się nie przesadza.

Joanna Antonik

 

 

Reklamy

2 thoughts on “Lwica

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s