Kobieta z marmuru

??????????Kiedy myślę o (nie)zwykłych kobietach, które spotkałam w swoim życiu, od razu przychodzi mi na myśl moja babcia – Krystyna. Jest dla mnie uosobieniem bohaterstwa, ponieważ całe jej życie było pasmem walki z przeciwnościami losu, ale nigdy przy tym nie zatraciła podstawowych wartości – miłości oraz szacunku do drugiego człowieka. Zawsze gotowa pomóc, wysłuchać. Sama nie miała łatwego życia, ale nie potrafiła (i nadal nie potrafi) przejść obojętnie obok czyjegoś nieszczęścia. Empatia, którą odziedziczyłam po mojej babci, jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą, cechą mojego charakteru. Szanuję zdanie mojej babci oraz jej życiowe rady, chociaż nie we wszystkim się zgadzamy – różnice pokoleniowe jednak dają się we znaki.

Krystyna wychowała się w Rybiu (woj. małopolskie). W połowie lat 50. przyjechała do Krakowa i szukała pracy. Nieopodal trwała wielka budowa – powstawały osiedla dla robotników nowo-wybudowanej huty stali. Potrzeba było wielu rąk do pracy, młodzi mieszkańcy okolicznych czy nawet dalszych wiosek zjeżdżali do Nowej Huty i podejmowali pracę na budowie.

„Sto domów wyrosło nad Wisłą

i tysiąc dróg do nich na wprost.

Piosenka murarska wyrosła nad przyszłość

i łączy dwa brzegi jak most”[1]

Krystyna po opuszczeniu Rybia i przyjeździe do Krakowa czuła się nieco zagubiona, ale dzięki pomocy krewnych szybko odnalazła się w nowej rzeczywistości miasta. Kuzynka poleciła jej pracę w Nowej Hucie. Krystyna podjęła ciężką pracę na budowie, ponieważ czuła, że tylko ona da jej niezależność. Inną możliwością była np. praca jako służąca i opiekunka do dzieci, jednak Krystyna słyszała o poniewieraniu pracujących w ten sposób dziewczyn. Na budowie wykonywała różne prace, od pomocy malarzom (czyszczenie z farby kaloryferów, ram okiennych) do nakładania tynków, obsługi pomp tynkarskich czy nawet dźwigów. Do tych ostatnich zajęć potrzebne były osobne uprawnienia, Krystyna douczała się i zdobywała potrzebne „papiery”. Nie straszne jej były żadne nowe wyzwania, a bardziej odpowiedzialna praca oznaczała także wyższą pensję, co pozwalało zapewnić lepszy byt rodzinie.

??????????

Od początku Krystynie spodobała się nowohucka rzeczywistość. W hotelu robotniczym było czysto i schludnie, po raz pierwszy zobaczyła wannę! W każdym pokoju mieszkało kilkoro dziewcząt, korzystały ze wspólnej kuchni i łazienki. Krystyna mogła liczyć na pomoc ze strony koleżanek z hotelu robotniczego, zwłaszcza gdy została sama z niemowlęciem (mąż dostał powołanie do wojska i odbył dwuletnią służbę). Rady koleżanek były jej bardzo pomocne, musiała nauczyć się opieki nad niemowlęciem, a potem wrócić do pracy. Wtedy też uczyła się gotować, korzystanie ze wspólnej kuchni było czasami uciążliwe, ale dawało także okazję do rozmowy i np. wymiany przepisów kulinarnych. Mama Krystyny mieszkała w Krakowie (niedaleko Wawelu), ale nie pomagała jej wiele. Była niezadowolona z wyboru partnera życiowego dokonanego przez Krystynę. Swatała ją wcześniej z innym kawalerem i wolałaby, żeby to on został jej zięciem. Poza tym nie cieszyła się dobrym zdrowiem, dlatego nieczęsto odwiedzała swoją córkę.

Dla Krystyny najważniejsze było dbanie o męża i dzieci (doczekali się dwójki). Ciężko pracowała fizycznie, zajmowała się domem, opiekowała dziećmi, ale zawsze znalazła czas na utrzymywanie serdecznych relacji ze znajomymi. W trudnych czasach PRL wzajemna pomoc była nieoceniona, ludzie solidaryzowali się ze sobą. W bloku, na klatce wszyscy się znali i odwiedzali. Dzisiaj relacje sąsiedzkie wyglądają już inaczej, co babcia zawsze stwierdza ze smutkiem.

Krystyna razem z mężem otrzymali przydziałowe pokoje, a potem całe mieszkanie, w którym mieszkają do dzisiaj. Babcia lubi wspominać stare czasy, swoje dzieciństwo w Rybiu i późniejszą młodość w Nowej Hucie, a ja bardzo lubię słuchać jej opowieści. Historia przeplata się z codziennym życiem. Łączenie pracy zawodowej z prowadzeniem domu to zdecydowanie kilkaset procent normy, niestety wysiłek ten często pozostaje niedoceniony. Mam nadzieję, że tym krótkim wpisem oddam część hołdu mojej Bohaterce.

Ela Kuchta

[1] Fragm. „Piosenki o Nowej Hucie”, autor słów Stanisław Chruślicki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s